Kącik Kolekcjonera

 

KĄCIK KOLEKCJONERA

Antoni Stankiewicz

 Kilka lat temu mój tato pojechał do Rzeszowa i w sklepie muzycznym kupił sobie skrzypce. Jakież było nasze zdziwienie! Co też mu strzeliło do głowy? Na starość znalazł sobie taką zabawkę?
Kiedy zaczynał grać na tym instrumencie, mama profilaktycznie zamykała okna w mieszkaniu. Zdarzało się, że sąsiedzi nieśmiało podpytywali mamę: "Ktoś u nas w bloku gra na skrzypcach. Nie wie pani u kogo to?"

Tłumaczyła się moja mama przed sąsiadami, usprawiedliwiała pasję taty. Nikt nie krytykował i nie próbował oceniać jego talentu.

  A tato wykorzystuje każdą wolną chwilę na ćwiczenia. Gościom umila czas, popisując się swoim "talentem", bacznie patrząc spod oka na ich reakcję. Domownicy ignorują jego rzępolenie, ja starałam się pilnie wysłuchiwać jego koncertów. Nawet nagrałam kamerą jego "piękne" koncerty. W końcu zadałam tacie pytanie. Skąd ta pasja u Ciebie? Czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z muzykowaniem? U nas w domu nikt nie grał na żadnym instrumencie.
Kiedy tato mieszkał przed wojną w Żubraczem, dostał od ojca skrzypce. Nikt go nie uczył gry na tym instrumencie. We wsi nie było nawet szkoły podstawowej, a co dopiero szkoły muzycznej. Jego młodsi koledzy Adam (?) i Leon Adamczyk umieli grać dobrze, być może to od nich się nauczył. Woźnica Janek i Bronek, koledzy z podwórka też grali na skrzypcach.
W czasie wojny tato wyjechał do III Rzeszy na przymusowe roboty. Ciężka praca u bambra, podłe jedzenie i żadnych rozrywek. Co może robić 17 letni chłopak z dala od rodziny, od Ojczyzny, upokarzany na każdym kroku przez niemieckich bambrów? 
Zatęsknił tato za swoim krajem lat dziecinnych, za beztroskimi zabawami z dziećmi, za łowieniem ryb w górskim potoku, za polowaniami z ojcem w bieszczadzkich lasach i pewnie też za swoimi skrzypcami, które dostał kiedyś od ojca, a które zostały w Żubraczem. 
Henryk Sienkiewicz pisał w noweli "Janko Muzykant":
-Co by on za to dał, gdyby mógł mieć takie skrzypki grające cienko: "Będziem jedli, będziem pili, będziewa się weselili." Takie deszczułki śpiewające. Ba! ale skąd ich dostać? Gdzie takie robią? Żeby mu przynajmniej pozwolili choć raz w rękę wziąć coś takiego!... Gdzie tam!
Tak też, mój tato przed laty, przy pomocy prymitywnych narzędzi, mając siekierę, oślik i nóż- wystrugał sobie sam skrzypce. A struny dostał od listonosza w prezencie. Grywał na nich z taką pasją, że do dzisiaj wspominają o tym niemieccy gospodarze. 10 lat temu, kiedy tata odwiedził swojego bambra w Bawarii, jego syn przypomniał mojemu ojcu, że w czasie wojny tato miał własnoręcznie zrobione skrzypce, na których namiętnie grywał. 
Tony! Co się z nimi stało?- wypytywał.

Od Diamentowe Gody

 

15 października 2009 roku świętowaliśmy Diamentowe Gody, czyli 60. rocznicę zawarcia związku małżeńskiego moich Rodziców.
Ten dzień był szczególną okazją do tego, by się zatrzymać i spojrzeć wstecz na to, co osiągnęli w ciągu swojego małżeństwa.
Był to czas na refleksję, czas zarezerwowany na wspomnienia radosnych chwil oraz rozwiązanych problemów.
To czas na podziękowanie Bogu za rozwój miłości i trwałości małżeństwa.

To czas na podziękowanie za cierpliwość, wytrwałość, poświęcenie, czyli po prostu za miłość.

Z tej okazji odbyło się spotkanie w Urzędzie Miasta zorganizowane przez Burmistrza Leżajska. Rodzice wraz z gratulacjami dostali od Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Medal za długoletnie pożycie małżeńskie. Taki medal ustanowiony w 1960 r. nadawany jest osobom, które przeżyły 50 lat w jednym związku małżeńskim. Moi przeżyli wspólnie całe 60 lat, ale za taki staż medalu nie dają, pewnie nie brano pod uwagę, że ludzie tak długo mogą ze sobą żyć.
http://www.prezydent.pl/aktywnosc/ordery-i-odznaczenia/odznaczenia/medal-za-dlugoletnie-pozycie-malzenskie/

Sentymentalna Podróż do Żubraczego

Biogram Antoniego Stankiewicza

Więcej o Janinie Stankiewicz

 

 

Księga Gości-przeglądanie

 
 
 
 
 
 
 
 
 
   

   
         
   

Strona Główna       Kącik Kolekcjonera

  Top

Strona utworzona: 2007-06-28

Aktualizacja: 2011-06-04